zaparcie intelektualne…

…każdemu zdarza się chyba taki czas, że pisać próbuje, ale nic z tego nie wychodzi…Sytuacja ta łudząco przypomina zator na drodze, obstrukcję parlamentarną i…inne zatory

W ostatnim przypadku (choć wydaje się to cechą wspólną wszystkich opisywanych zdarzeń) twarz napiera pięknych barw, rośnie tonus mięśni, oczy wychodzą z orbit, a najlepszym przyjacielem na długie chwile bezczynności staje się komórka, tudzież inny technologiczny gadżet. Jak się okazuje, gadżet nie do końca bezpieczny – przez piękne czarne oko ukryte w białej obudowie MacBooka w każdej chwili może podglądać nas Wielki Brat.

Darowanemu przez szkołę laptopowi lepiej nie zaglądać w zęby (najlepiej zaś zamknąć paszczę).

Książkę panszpik także odradza – z racji materiału, z jakiego została wykonana, może być łatwo pomylona z celulozą sprzedawaną w rolkach.

Pozostaje walka!

…z zatorem na ulicy najłatwiej rozprawić się przy pomocy solidnego pługa, który sprawnie usunie zarówno zaspy jak i zbyt wolnych kierowców…
…bierny opór sejmowy usuwamy sprawnie czynną strażą marszałkowską, pamiętając o szybkim odebraniu megafonów…
…z innymi zatorami walczy się relatywnie łatwo, rzec można nawet, że walka „przebiega płynnie„…

Pozostaje jedynie zaparcie intelektualne, a lekarstwa, które pędzi w mózgu niestety jeszcze nie wynaleziono 😛

nie wypada…

…to chyba dobrze (znam przynajmniej kilka rzeczy, które niewypadające są zdecydowanie lepsze od wypadających)…są jednak takie sytuacje, w których zwrot ten potrafi solidnie poirytować…

…nie wypada mówić z pełnymi ustami – zasada dość dobra…jeśli wyobrazić sobie kawałki niedosmażonego bekonu uskakujące z ust małorolnego chłopa wskazującego drogę turyście bez przerywania obiadu. Ale niemożność zabrania głosu z powodu kilku ziarenek słonecznika między zębami?

…nie wypada przesadzać…całe scescie pełłe ufta psy pifaniu poftuf f nifym i nihomu nie pfeskazają* 😛

—————————————————————————————————————

*pan szpik oświadcza, że w czasie pifania pisania tego postu żaden komputer nie ucierpiał z powodu zasypania okruszkami**

—————————————————————————————————————-

** Nie oznacza to jednak, że nie mógł ucierpieć trafiony kawałkiem niedosmażonego bekonu lub małorolnym chłopem

połowa…

…wpół do jedenastej, półśrodki, połowa meczu…połowy wszystkiego otaczają nas ze wszystkich stron…wszak dzielić (mniej więcej) na pół nauczył się człowiek najwcześniej …nawet partie polityczne z założenia reprezentują i (częściowo oczywiście) próbują spełnić obietnice złożone części społeczeństwa…

Są połowy z założenia dobre (lub przynajmniej zabawne):

  • połówka – przyjaciel studentów i meneli
  • druga połówka – poszukiwana przez sporą część społeczeństwa (a w odpowiednim kontekście – także przez wyżej wymienionych)
  • połowinki
  • czy połowa podpowiedzi Google po wpisaniu w okno tytułu tego wpisu

Są też, a jakże, połowy mniej korzystne:

  • trzecia połówka (przy małej liczbie degustujących)
  • połowa sukcesu
  • połowa abonamentu przez pół roku – jako wredny chwyt marketingowy (przeto nawet pół roku darmochy to tylko 25% zniżki na całą dwuletnią umowę)
  • niedokończone zadanie
  • niedokończona scena w serialu

…i wreszcie, najbardziej denerw

resztki karpia…

…po świętach niejednemu jeszcze odbija się ten charakterystyczne smak króla naszych stołów. Choć sama ryba z takiego wyróżnienia niezbyt się cieszy. Bywają i tacy, którzy, doprawiwszy Wigilię nieco mocniejszą oranżadą, „odbicie” doprowadzili do końca…ale wtedy niezależnie od zjedzonych potraw wyrzucali z siebie kutię. Nie pomogły nawet doniesienia o ~300.00 Rosjan, którzy w styczniu mają zamarznąć z przepicia…Może dlatego, że przed pierwszą gwiazdką można już było wdepnąć w pierwszą wiosenną psią kupę?

Ważne, że po raz kolejny udało się przez dwa (a czasem i trzy) dni odczuwać ten miły ból w trzewiach, który jest w rzeczywistości manifestacją uszkodzeń ścian żołądka spowodowanych jego rozdęciem. Druga ważna rzecz to dostarczenie nam tematów do dyskusji na kilka następnych dni….bo przecież w prawie każdym domu cioci Kazi utknęła w gardle „zemsta Cyprinus carpio” a wuj Karol dostał po raz kolejny parę skarpetek i pasek, którym nie dopnie się bez dodatkowej dziurki.

Historie te jednak zdezaktualizują się za rok, a już za parę dni przestaną być opowiadane…

Od soboty głównym tematem rozmów będą opowieści o wiele ciekawsze i bardziej zasakujące…bo  odtwarzane zespołowo 😛

%d blogerów lubi to: