ewolucja

Bez zapowiedzi (dokładnie tak jak ten wpis) pojawił się w sypialni szpika gość. Gość o zdecydowanie nadprogramowej liczbie odnóży, jak na człowieka. Chyba mogę powiedzieć „robak” choć każdy szanujący się biolog mi to wytknie a niejeden entomolog zechce wbić mi (dosłownie) szpilkę.

Nie zważając na zagrożenie ze strony przybysza, którego przodkowie przeżyli śmierć dinozaurów oraz (jak donoszą źródła zbliżone do Watykanu) wleźli na arkę Noego mimo braku zaproszenia, porzucił panszpik łóżko, jednym krokiem wyszedł na korytarz. Za pomocą drugiego wylądował w tym pomieszczeniu, do którego wzywa zwykle część ciała zgoła niepoprawna politycznie.

Ponieważ całe mieszkanie powstało zgodnie z pomysłem ekipy Gierka aby tysiąc rodaków zmieścić na stu metrach kwadratowych gruntu, siedzenie w owym miejscu było dość niekomfortowe (ciężko czytać gazetę kiedy głowa dotyka drzwi wejściowych a dłonie sięgają podłogi). Niestety zbyt mało pokoleń szpikowej rodziny spędziło życie w toalecie o powierzchni metra kwadratowego i ewolucja nie zadziałała. Wszyscy byli (jak na takie pomieszczenie) olbrzymami.

Po powrocie zauważył panszpik że bestia bezkarnie rozkłada się na jego łóżku z papierosem w żuwaczkach. Tego było za wiele! Z niemałym wysiłkiem podniósł panszpik właściciela sześciu odnóży* i wyrzucił przez okno.

Mimo niewątpliwych zdolności adaptacyjnych kreatura skrzydeł nie wykształciła i runęła z łomotem na ziemię. Nie ma czasu na ewolucję kiedy spadasz z ósmego piętra 😛

________________________________

* jak wiadomo opór stawiany przez sześć odnóży jest większy niż suma oporów stawianych przez poszczególne z nich

%d bloggers like this: