pan szpik krytykiem…

…pan szpik poszedł do miasta dograć pewien tajemniczy wernisaż, który odbędzie się jutro…Ale było zimno i późno już na kucharzenie po powrocie, poszedł więc pan sz. do jadłodajni ******** (nazwa i smak znane redakcji). Restauracyjka nowa, jeszcze mało znana, choć konotacje z pewnym znanym toruńskim rewolucjonistą pozwalają przypuszczać, że z promocją lokalu nie będzie problemu. Tym bardziej, że jedzonko smaczne…

(tu najlepiej pasowałoby „Anyway”) pan szpik zjadł ze smakiem, a że pisuje czasem incognito (i wyłącznie dla podzielenia się wiedzą) dla portalu z recenzjami restauracji, rzucił od niechcenia:

– Spróbowałem już kilku dań, mogę już napisać recenzję…

Pan Kelner wycofał się do kuchni z niezbyt dokładnie skrywanym pośpiechem*.

Po chwili dołączył do pana szpika Pan Szef. Uprzejmie się przywitał, zapytał jak smakowało, wyjaśnił kiedy ulegnie poszerzeniu menu lokalu po czym pożegnał kwieciście…Kiedy pan szpik wychodził z lokalu, płatki białych róż jeszcze osypywały się z jego ramion…

…a gdyby tak wydrukować sobie koszulkę z logo owego portalu i delikatnie odsłaniać ją przy każdej wizycie w dowolnej restauracji? – pomyślał pan szpik…

ale jak zadbać o idealny wydruk na koszulce?

Wiem! Udawać recenzenta drukarni! – pomyślał pan szpik i zarezerwował domenę jakonidrukują.pl 😛

________________________________________________________________________________________

* niezbyt dokładnie skrywany pośpiech oznacza tu delikatne zakrzywienie czasoprzestzreni wokół butów połączone ze swądem palonej gumy

%d bloggers like this: