Panszpik skupia się na czymś innym…

Trzeba powiedzieć sobie otwarcie, że niezbyt często tu pisuję…Może brak czasu, może chęci…Nie oznacza to jednak że bloga zarzucam. Niemniej jednak polecam Wam miejsce które będę (z racji zainteresowań i dość rozwojowej dziedziny wiedzy) odwiedzał jako autor nader często…Będzie to miejsce gdzie memy nie tylko pojawiają się i znikają (jak choćby na odnoszącym sukcesy kwejku), ale są dogłębnie wyjaśniane. Drodzy Państwo, zapraszam na encyklopedię memów internetowych Memowisko!

Reklamy

kuskus w tubce

Pomija panszpik notorycznie zakup pasty do zębów (mimo, że coraz mocniej ściskana tubka krzykiem prosi już o litość), zakup proszku do prania odsuwa się każdego dnia dalej (a sterta ubrań z łazienki zdaje się być coraz bliżej)…Poznaje w końcu smak spaghetti bez makaronu do spaghetti (canelloni, świderki i muszelki też ujdą…ale kuskus?).

Zazdrości panszpik czasem umiejętności ogranizacyjnych pewnej babci, którą spotkał w pociągu…

Babci wręcz perfekcyjnie przygotowanej do podróży. Wyposażonej w garść słoiczków o różnej zawartości spożywanych w drodze oraz tajemniczą ściereczkę, pełniącą kolejno rolę:

  • serwetki kładzionej na bose stopy w czasie spiekoty
  • chusteczki do wycierania twarzy
  • ściereczki do wycierania śliwek
  • talerzyka na pestki (wyłączając te, które trafiły we współpasażerów w czasie drylowania owoców)
  • chusteczki do wycierania twarzy
  • zawiniątka na klucze sprytnie chowanego  w biustonosz

Nic nie było w stanie pani zaskoczyć…Nawet mucha, która zainteresowała się zawartością słoiczka numer siedem, została błyskawicznie spacyfikowana przy pomocy łyżki (wytartej następnie w ściereczkę).

„Chyba jednak wolę takie codzienne niespodzianki” pomyślał panszpik przygotowując się na kolejne zmagania z tubką pasty (kuskus niemiłosiernie włazi między zęby) 😛

Człowiek w gazowej masce

Film zawsze pociągał pana szpika…nie tylko od strony biernej, ale i czynnej…zawsze miał pan szpik ochotę zagrać „Rannego Łosia” lub „Krzak numer 4” w jakiejś znaczącej produkcji…(zresztą raz już się wygłupiał w [nawet wpadającym w uch] teledysku C-mon & Kypski)

…I oto, nagle pojawiła się możliwość wygłupów przed kamerą połączonych z możliwością udziału w cokolwiek ciekawym projekcie…

Postanowili bowiem przypomnieć o sobie panowie Ridley Scott i Kevin Macdonald…Recepta jest prosta: zrobić nowatorski dokument na festiwal Sundance, ale skupić się tylko na montażu…niech użytkownicy Youtube nakręcą go sami…Dodatkowym plusem jest oczywiście promocja wśród społeczności lubiącej oglądanie spiraconych teledysków 😛

„Life in a day”, bo tak się projekt nazywa, ma dokumentować jeden dzień z życia mieszkańca Ziemi…Sama inicjatywa niezła, ponoć nie trza nawet mówić po angielsku…Patrząc jednak na statystyki wysyłki widzę, że będą mieli panowie spore problemy z nadreprezentacją mieszkańców JUESofEJ. Aby pomóc twórcom, panszpik, pod postacią „Człowieka w gazowej masce” (zawsze lepsze to od kubełka z KFC z napisem „Funeral„), dorzucił swoje sekundy do wielkiego pudła ludzi.

________________________________________________

* Wprawne oko zauważy, że na Youtube wiszą jeszcze dwa filmy, niewarte jednak załączania

** Wprawniejsze oko dostrzeże, że kręcił panszpik te filmy raczej dla siebie…i za nic ma sobie ewentualną kwalifikację do finalnej wersji filmu

Tymochowicz Gate

…kopie zapasowe (szczególnie w biznesie) są w cenie…Chomikujemy sobie dokumenty, czasem kopie filmów i muzyki (nie zawsze będąc w posiadaniu oryginału :P)…Poniekąd kopiujemy też samych siebie, pisząc blogi i obnażając się na facebooku…Jednak umożliwienie utrwalenia danej osoby na styku rzeczywistości (realnej i wirtualnej; zawsze w tej kolejności) pana szpika zaciekawiło…

Nie pamiętam już jak na nową zabawkę pana Tymochowicza trafiłem, jednak stało się, wylądowałem na stronie logowania do SOLARIS GATE (ke?) i zacząłem drążyć…

No więc pan Tymochowicz, jako prezes giełdowej spółki Infinity, proponuje nowy, płatny (ke? pisane boldem) portal społecznościowy o (z pozoru przynajmniej) odmiennej formule…Cudo to ma rzekomo gromadzić dane użytkownika w sposób inteligentny i oparty na skomplikowanych algorytmach (w natchnionym opisie produktu nie stroni pan Piotr od tych długich, trudnych słów :P), dodatkowo ma umożliwiać zdeponowanie próbki DNA w postaci cebulki włosa.

Wszystko po to, by użytkownik żył wiecznie (!?), a z pozostawionych informacji korzystali potomni (do poziomu rozmowy z wirtualnym dziadkiem włącznie)…Dziwne, prawda? Za dziwne uznało to zjawisko także środowisko giełdowe: w czasie debiutu spółki na NewConnect zanotowała ponad 60% spadek.

Pan Piotr jednak dopiął swego (tak jak wcześniej przy kreowaniu polityka z „kogoś z ulicy”; patrz: dokument „Jak to się robi”). Dzięki awatarowi będzie mógł Tymochowicz szkolić wiele osób naraz, a po drugiej stronie Atlantyku może nawet znaleźć naiwaniaków płacących równowartość 97 zł za założenie konta i 57 zł rocznego abonamentu 😛

Najcenniejsze zaś jest dla ojca tego przedziwnego tworu to, że się o nim mówi…a autor tego bloga, mimo, że sam portal uważa za arcykomiczny, docenia strategię twórcy 😉

zaplątani w sieci…

…na fali artykułów w prasie rodzimej i nie tylko zresztą, panszpik zabiera się za objawy uzależnienia od sieci (głownie zaś serwisów społecznościowych). Nie chodzi jednak tylko o uzależnienie od facebooka  (bo ktoś mógłby pomyśleć, że cała akcja jest sponsorowana przez kolegów Pana Gąbki*) a od wszelkiej maści „spoołecznościowek”, które powstają jak grzyby po deszczu (panszpik widział już przycisk „Share” z ponad 50 opcjami :P).

Przeanalizujmy (z autopsji?) objawy niepokojącego przywiązania:

  • 1. Wstajesz i logujesz się, żeby powiedzieć Światu, że już jesteś na nogach (najczęściej w formie: „FFFUUUU!”,  „Dejm, zaspałem!”, lub „X dołączył do grupy Poniedziałku wyp*****laj!”).
  • 2. Zmieniasz obowiązki domowe: zamiast sprzątnąć pokój, wolisz sprzątnąć wrogiego capo w grze z gatunku „mafijnych”, miast skosić trawnik (jeśli takowy posiadasz) – odliczasz do 11:07, żeby zebrać wirtualne truskawki**.
  • 3. Przestajesz lubić, dajmy na to, muzykę Led Zeppelin…zaczynasz „Lubić to!” (rzecz jasna dotyczy to także wypowiedzi w realnym świecie; o ile jeszcze używasz tak przestarzałej drogi komunikacji… zresztą „dwukropek P” dużo łatwiej napisać, niż pokazać z należytym wdziękiem)
  • 4. Zapraszasz wszystkich znajomych swoich znajomych, oraz znajomych znajomych tychże…mimo, że na ulicy części nawet nie poznajesz…Oczywiście dołączasz też do grupy szybko powiększającej twój klan w jednej z gier i zapraszasz wszystkich – to „przyjaciele” do grania.
  • 5. Kiedy dodajesz link i nie dostajesz lawiny komentarzy i „lajków”, patrzysz, kto ze znajomych jest on-line*** i komentujesz ich aktywność, wcale a wcale nie licząc na wzajemność.
  • 6. Przy wyborze telefonu szukasz takiego, który obsługuje mobilne wersje Facebooka i naszej-klasy.****
  • 7. Dziwisz się, kiedy ktoś funkcjonuje bez konta na Facebooku…zachęcasz do dołączenia słowami: Na fejsie jestem codziennie, telefonu i tak prawie nie używam.
  • 8. Czerpiesz aktualności ze Świata z portali społecznościowych – przecież jak zdarzy się coś naprawdę ważnego, ktoś doda link do wiadomości.
  • 9. Zostajesz fanem Małego Głoda zgodnie z sugestią znajomych, a potem kupujesz jogurt francuskiego koncernu i nie zdajesz sobie sprawy, czemu wybrałeś ten (przecież wiesz, że zawiera żelatynę i kolorek z czerwonych robaczków).*****
  • 10. Klniesz jak przewodniczący kongresu szewców, kiedy Facebook padnie na kilka godzin. Znajomych, którzy nadal wolą naszą-klasę przekonujesz, że w porównaniu do niezawodnego Facebooka, nk wiesza się bez przerwy.******
  • 11. W czasie pisania tego tekstu zmieniasz nazwę kategorii „lubię” swojego bloga na „lubię to!”.

Najbardziej uzależnieni…a na nich liczę, w tym miejscu szukają swojego ulubionego portalu (TAK, można kliknąć więcej niż jeden link), i rozsyłają informację o tym wpisie do znajomych.

[facebook] [nasza-klasa] [blip] [twitter] [flaker]

„dwukropek P” „dwukropek P” „dwukropek P”

_____________________________________________________

* nasza-klasa też zresztą wciąga….ostatnio głównie 13-latki, szukające kontaktu z zapomnianymi znajomymi z wcześniejszych lat szkolnych

** istnieją, rzecz jasna, stronnictwa konkretnych aplikacji, jak i zaciekli wrogowie głupoty danego rozwiązania…większość gier opiera się jednak na wariacjach tego samego silnika, a liczbę twórców milionów aplikacji można by policzyć na palcach rąk pierwszego lepszego mutanta popromiennego

***to są jeszcze jacyś znajomi off-line?

****w głębi duszy czekasz na uruchomienie obsługi komórki przez Facebooka

*****marketingowcy za ścianą zacierają ręce i dodają kolejną postać z reklam na facebooku

******podobnie postępują użytkownicy Apple, wychwalający iPhone 3GS, mimo, że jak się zawiesi, to nie idzie nawet wyjąć baterii 😛

panszpik listonoszem…

…powszechnie wiadomo, że raz na kilka przypadków, list dociera do nas z opóźnieniem. Oczywiście jest to skutek lokalnych zaburzeń czasoprzestrzeni (najczęściej już wewnątrz naszej skrzynki na listy) a nie, jak uważają niektórzy, omylności firmy pocztowej. Czasem jednak list znajdujemy nie tyle „kiedy” a „gdzie indziej” …

Tam (lub nawet tu) zawędrował dziś list do pani z ulicy…dajmy na to Husarskiej 23a/5. Problem w tym, że pan szpik mieszka nie przy Husarskiej 32a/5, a przy…powiedzmy Mechaników 23a/5 😉

Korzystając z nadarzającej się okazji, panszpik postanowił dostarczyć kopertę, osobiście (jak się okazało, dwa kilometry przestrzeni dzielące obydwa adresy to betka dla zawirowań czasoprzestrzeni) . Pani adresat przywitała pana szpika ze zdziwieniem, które w czasie wyjaśnień przeobraziło się kolejno w:

większe zdziwienie–>ZDZIWIENIE PISANE KAPITALIKAMI–>ZDZIWIENIE PISANE KAPITALIKAMI Z POGRUBIENIEM–>osłupienie–>odsłupienie(?)–>uśmiech—>większy uśmiech–>”Dziękuję bardzo!”–>uwagi na temat dostawców usług pocztowych (biedaczka nie wie nic o zaburzeniach)—>szczery śmiech pani adresat i zgromadzonych w międzyczasie domowników.

…kto by pomyślał, że tyle radości może komuś dać rachunek za telefon komórkowy 😛

poprawni pesymiści…

…”zimo wy******laj!” krzyczeli niezadowoleni użytkownicy fejsbuka, naszej-kasy, blipa i innych portali wszelkiego pocieszenia…pytanie brzmi: co się stanie gdy im się wreszcie uda i lodową panienkę odeślą na biegun?

Nigdy nie wiadomo co nas może zaskoczyć…atak wiosny, komarów, upału, niezbyt złota polska jesień, apiat atak zimy. (panszpik też uważa, że następowanie wiosny zaraz po zimie jest niedopuszczalne, a pory roku winno się zastąpić chociażby selerami…[winno też byłoby całkiem  w porządku – przyp. red. green.]*)

Oczywiście nie tylko siły natury nam się naprzykrzają…Są jeszcze wredni ludzie i nieprzewidywalne zdobycze techniki, które płatają figle w najmniej spoddzieelhog jehwfvekkahmetnach.

Całe szczęście w tym potoku niemiłych dla oka, ucha (a czasem i pośladków) zdarzeń jedno nigdy nas nie zawiedzie…na każdą porę znajdziemy powód do założenia grupy wsparcia/zbiorowej nienawiści/gremialnego narzekania (niepotrzebne skreślić, obowiązkowo z wyrażeniem dezaprobaty).

…tylko na pesymizm zawsze można liczyć…tylko on napawa mnie optymizmem 😛

————————————————————————————————–

*ze względu na propagowanie spożywania alkoholu „red.” został zwolniony

%d blogerów lubi to: