zdawać by się mogło…

…że to kolejny wpis na blogu…Tak powinienem zacząć, jeśli miałbym wpisać się w medialny trend.

Nie wiem czy zauważyliście, ale większość zaskakujących informacji w telewizji zaczyna się od takiego właśnie wstępu.

„zdawać by się mogło, że…”, „z pozoru to normalny/jeden ze zwykłych/najnormalniejszy…”, „na pierwszy rzut oka to…”

Głos z offu musi coś mówić przy najeździe na tabliczkę z logo instytucji, tablicę z nazwą miejscowości czy „na pierwszy rzut oka niepozorny samochód”, aby móc później z trwogą opowiadać o strasznych wydarzeniach w rzeczonej mieścinie lub z euforią oddać się opisowi samochodu na wodę (koniecznie niegazowaną) .

Telewizja ma to do siebie, że widza musi w sprawę wprowadzić łagodnie, a najwygodniej zrobić to ogólnym planem miejsca akcji, najazdem na główną postać materiału czy tajemniczym przejazdem pojazdu przed kamerą. I takie rozpoczęcie wiadomości jest niemal tak pewne jak zakończenie reportażu rozmyciem obrazu wariacją na temat pierwszego ujęcia materiału (szeroki plan na miejscowość, odjazd „z pozoru normalnego” samochodu).

Przy tych ujęciach, prócz obrazu, konieczny jest głos narratora. Zakończenie materiału nie nastręcza aż takich problemów – wystarczy błyskotliwa pointa reportera. Jednak z wstępem jest problem Ciężko o niesztampowy wstęp, szczególnie gdy praca kamery jest szablonowa.

Inaczej jest z informacjami radiowymi…tu spiker kreuje wstęp do newsa…ma dwie sekundy, żeby zaciekawić informacją i trzy, żeby przejść do meritum…

…włączam „Trójkę

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: