…Do “upieczenia” nowego wpisu (po długiej przerwie zresztą) skłoniła mnie etykieta “chleba” z jednego z hipermarketów (ze względów politycznych wymienienie nazwy sieci w tym miejscu jest po prostu nierealne). Całość tworzy 11 składników oraz śladowe ilości: “jaj, soi, mleka, arachidów, sezamu i łubinu”. Wszystko zaś po to, by arcydzieło myśli technicznej wyglądało jak normalny chleb ważąc przy tym zaledwie 370g. Dodatkową funkcją jest samoistne przekształcenie chlebka w młotek w 12 godzin po upieczeniu (niektóre modele przekształcają się w kostkę brukową, nieliczne otrzepują się z mąki i wychodzą z kuchni rzucając przekleństwami).
Do chleba proponuję smaczny produkt mleczarski z kategorii “leżało obok jogurtu”. Słaby kolor? Koszenila…Za rzadkie? Żelatyna, guma guar, pektyny, skrobia ziemniaczana, mączka chleba świętojańskiego…Niby to wszystko naturalne składniki (mielone czerwone robaczki, wyciągi z buraka i wodorostów) ale, z tego co pamiętam, nie występują w NATURALNYM jogurcie czy serku…
Na deser proponuję wyrób czekoladopodobny i pryskane hormonami , “dużo-szybciej-czerwone” jabłuszko…
Jeśli zjedliście coś z powyższej listy i po lekturze nie jesteście zadowoleni, polecam całkowicie naturalny ol e j r y c y n o w y



Czerwiec 5, 2010 o 16:28
[...] 9. Zostajesz fanem Małego Głoda zgodnie z sugestią znajomych, a potem kupujesz jogurt francuskiego koncernu i nie zdajesz sobie sprawy, czemu wybrałeś ten (przecież wiesz, że zawiera żelatynę i kolorek z czerwonych robaczków).***** [...]
Sierpień 20, 2011 o 21:33
[...] niż grzyby na tygodniowym pozostawionym w wilgotnej piwnicy (nie tyczy się to rzecz jasna „chlebów” z hipermarketów). Przeanalizował więc panszpik zachowanie Homo [...]